Wywiad z blogerem – Modorota

Pseudonim: Modorota
Imię i nazwisko: Dorota Chyc
Wiek: 52 lata
Miejscowość: Poznań
Blog: modorota.com
Tematyka: moda

Modorota to wyjątkowa i niesamowicie oryginalna kobieta, kociara, weganka i pasjonatka mody. Jej blog, a zarazem wizerunek cechuje kreatywność, odwaga i radość. Intensywne, zwariowane kolory codziennie goszczą nie tylko w jej stylizacjach, ale także na głowie! Poznajcie Dorotę Chyc!

Doroto, co skłoniło Cię do założenia bloga?

Lubię nie tylko sama się stylizować, ale także doradzać innym kobietkom. Cieszy mnie, gdy przekonam niejedną koleżankę do nadania jej wizerunkowi kolorytu i pazura. Blog umożliwia mi wyjście z moimi modowymi inspiracjami nie tylko do najbliższych, ale zataczać coraz szersze kręgi wśród zainteresowanych modą. Być może komuś pomogę nadać tor dla jego stylu? Kocham shopping, taki na pogodę i niepogodę naszej duszy. Zawsze daje mi on inspiracje do nowych wpisów blogowych. Czasami lubię po prostu przejść przez galerię handlową, gdzie mignie mi jakaś sukienka czy buty i już wiem, jak z części garderoby, które wiszą w mej szafie stworzyć stylówkę i opisać ją. Także dobra muzyka, wycieczka za miasto lub rozmowa nie tylko z przyjaciółmi, ale z przechodniami, którzy powiedzą kilka miłych słów na temat mojej stylizacji, daje mi natchnienie. Uważam, że w życiu należy pracować i robić to, co kochamy, bo inaczej nasza egzystencja nie ma sensu. Życie jest zbyt krótkie i trzeba łapać w nim poztytywy, które możemy tworzyć sami. Stąd mój blog. Aby to, co lubię najbardziej, mogło dotrzeć do rzeszy odbiorców. Nie ukrywam, że chciałabym także, aby mój czas, który chętnie oddaję dla bloga przekładał się także na finanse i bym mogła zarabiać na nim. Nie trzeba się tego wstydzić. Pieniądze potrzebne nam są do życia. I tego życzę sobie między innymi.

Do kogo kierujesz swojego bloga? Czy jest jakaś konkretna grupa odbiorców, na której chciałabyś się skupić?

W pierwszym rzędzie do kobiet 50+. Sama jestem właśnie w tym wieku. Ale zapraszam na bloga także ich partnerów i wszystkich, którzy interesują się modą dla dojrzałych wiekiem kobiet lecz z młodym duchem. Wiele razy podkreślam, że w żadnym wieku nie ma sztywnych ram naszych modowych możliwości. Ograniczenia tworzymy we własnej głowie, bojąc się reakcji otoczenia na to, że możemy myśleć i ubierać się inaczej niż większość. Co wcale nie znaczy, że źle. Czasami irracjonalna ocena ludzi może budzić w nas lęk. Wiele moich koleżanek mówi mi, że bardzo podoba się im mój zielony kolor włosów, ale same nie miałyby odwagi mieć takiego. Dlatego też wiele zależy od ich partnerów, aby byli wsparciem dla kobiet i szanowali ich decyzje. Nie tylko kobiety same, ale także ich druga połowa powinna potrafić je obronić przed zazdrosnym otoczeniem i uzasadnić ich wybór. Uważam, że zazdrość kieruje ludźmi krytykującymi odważne, kolorowe kobiety, bo sami nie mieliby odwagi być takimi. Nie wszystkim muszą się podobać moje stylówki, to oczywiste. Ważne jednak w jaki sposób potrafią się do tego odnieść. Na szczęście nigdy nie przejmowałam się nieuzasadnioną krytyką. Przeciwnie, lubię gdy zwracam na siebie uwagę. Gorzej by było, gdybym nie miała przeciwników. To by znaczyło, że mam po prostu nudny styl. Kobietki, zapraszam Was na mojego bloga. Zaczerpnijcie z niego energię i szczęście bijące z kolorowego świata, który możecie dzielić ze mną. Na prawdę warto. I niech osobowość każdej z nas stara się budzić zainteresowanie innych, którzy także zaczną mieć bardziej otwarte spojrzenie na modę. W ten sposób powstaje szczęśliwa i świadoma swoich wartości kobieta. Tego życzę nam drogie Panie i wierzę w każdą z Was z osobna.

Jakie są Twoje najbliższe plany związane z blogowaniem?

Pragnęłabym, aby moje stylizacje dotarły do większej rzeszy osób, aby mój blog był bardziej zauważalny wśród kobiet, ale także ich partnerów życiowych. Jedną z promocji jest wywiad, na który mnie zaprosiłaś Milena 🙂 Za co Ci jestem bardzo wdzięczna 🙂 Uważam, że na początku każdy blog potrzebuje reklamy. Dzięki reklamie blog zaczyna trafiać do osób, które szukają inspiracji modowych, nowych stron o modzie, nowych blogerek. Także tych, lubiących spędzać czas z modą nie tylko w realu, ale też zagłębić się w ten świat modowy wirtualnie. Dlatego pragnę poświęcić reklamie mojego bloga między innymi swój najbliższy czas.

Czym zajmowałaś się przed założeniem bloga?

Jestem duszą zbuntowaną i nie lubię, gdy zamyka się mnie w sztywne ramy i normy. Dlatego imałam się różnych zajęć. Od zatrudnienia w pracowni złotniczej, poprzez roznoszenie ulotek. Przez wiele lat jak wspominałam grałam też na flecie na cmentarzu. Ale zawsze musiałam mieć satysfakcję z tego, co robię. Życie mnie jednak oszczędzało. Czasami musiałam wiązać koniec z końcem i bywało nieciekawie. Postanowiłam jednak wziąć się w garść i złapać przysłowiowego byka za rogi. Przechodziłam różne etapy rozwoju życiowego. Każdy na swój sposób wzbogacił mnie i nauczył postępowania w trudnych chwilach. Chyba od zawsze pragnęłam zająć się modą Dlatego nadszedł odpowiedni czas w moim życiu, aby dzielić się moimi spostrzeżeniami na jej temat.

Jakie są Twoje plany związane z blogiem na najbliższy rok?

Najbliższy rok, pomimo że nie jest to zbyt odległy czas, mam nadzieję przyniesie trochę pozytywnych zmian. Pragnę podzielić się moimi spostrzeżeniami na temat mody z większą rzeszą zainteresowanych tym tematem. Także uzmysłowić kobietkom, że modny wygląd i makijaż nie powinien być przeznaczony tylko na imprezę, ale także na co dzień, w domu, na zakupach. Ten temat będę wielokrotnie poruszać na blogu. Musimy dbać o siebie, szanować swój image i cieszyć się nim. I przede wszystkim zamierzam jeszcze więcej pracować, pokazywać większą ilość stylówek, więcej sesji fotograficznych, z których myślę powstaną ciekawe i nietuzinkowe wpisy. Mam nadzieję, że to przyniesie zainteresowanie także ze strony reklamodawców.

Jak określiłabyś swój styl?

Mojego stylu z pewnością nie można określić jednym słowem. Uwielbiam bawić się modą. Bardzo mnie inspiruje nie tylko forma lecz także kolor. Uważam, że kolorystyka stylówki potrafi uwypuklać nasz nastrój, ale także zmieniać go. Dlatego gdy nawet mam chandrę, to kolorowym ubiorem i makijażem lubię poprawić sobie nastrój. Do dziś pamiętam lata buntowniczej młodości, gdy jako hippiska odnajdowałam siebie jak i niecodzienne stylizacje. W szarej ówczesnej Polsce mogłam pokazać coś innego i wzbudzać sensację wśród sąsiadów 😀 A moje liceum plastyczne, do którego uczęszczałam, rozwijało we mnie artystyczny zmysł, który mogłam przenieść także na stylizacje. Dlatego chętnie i z nostalgią przemycam hippi do mojego bloga i codziennych stylizacji. Można w nich też odnaleźć romantyzm, boho i street fashion. Zawsze jednak dominują odważne zestawienia kolorystyczne. Bo to co lubię i nie wstydzę się tego, to zaszokować innych i ukazać, że w każdym wieku można eksperymentować z kolorem.

Czym kierujesz się w kreowaniu swoich stylizacji modowych?

Pragnę przede wszystkim ukazać, że stylizacje powinny być związane z naszą duszą, z tym, co nam w niej gra. Ślepe podążanie za trendami modowymi może skończyć się dla nas totalną porażką. Nie każda z nas może nosić daną sukienkę, choćby była z najnowszej kolekcji. Powinnyśmy ukazywać swoje atuty, które każda z nas posiada, a maskować te, których nie lubimy u siebie. Ciuszek o rozmiar mniejszy lub większy też nie jest dobrym rozwiązaniem. Modnie, to też znaczy wygodnie. Można to połączyć bez problemu. Nie należy ubierać wysokich szpilek, jeśli nie potrafimy w nich chodzić, męczymy się, a w szczególności, jeśli jest przeciwwskazanie zdrowotne. Lepiej nawet na bankiet założyć czółenka na niższym, ale wygodniejszym obcasie. Nasza sylwetka będzie wtedy o wiele bardziej wyprostowana i będziemy miały lepszy humor. Podsumowując moda, ale kreowana także przez naszą wyobraźnię, uwypuklenie atutów oraz wygoda.

Twoja ulubiona blogerka modowa to…?

Moją ulubioną blogerką modową jest Tamara Gonzalez Perea, czyli Macademian Girl. Dosłownie jadłabym jej stylówki jak ambrozję i piła jak nektar bogów. Przecudne zestawienia kolorów, ciekawa forma, podkreślająca sylwetkę. O swoim stylu sama mówi „kolorowy glamour”. Uważam, że nie ma w nim nudy. Zawsze jest blask, który ma swoje uzasadnienie. Nie ma przesytu, a jest kolorystyczne szaleństwo. Uwielbiam biżuterię Pani Tamary, szczególnie kolczyki i nakrycia głowy. Tylko kobieta pewna i lubiąca zwrócić na siebie uwagę, potrafi z taką gracją ukazywać swój wizerunek. Poprzez odważne, kontrastowe i barwne zestawy, mające swoje uzasadnienie w całości stylizacji podkreśla, że jest właśnie taką kobietą. Wychodzącą poza nawias ustalonych, sztywnych norm pokazuje, że moda to także zabawa. Myślę, że to właśnie mnie z Nią łączy jak i świat kolorów. Uważam, że należy się bawić modą i zawartym w niej szaleństwem barw.

Kto jest Twoją ikoną mody numer jeden?

Być może zaskoczę Cię Milena, bo jest to mężczyzna, Rober Kupisz. Uwielbiam nie tylko jego profesjonalną markę, którą stworzył, ale także podziwiam Go jako człowieka. Jest odważny, jak sobie założy cel, to dąży do tego. Potrafi obrócić swe życie o 180 stopni, jeśli pragnie ziścić swe marzenia. Nie boi się wyzwań i nie poddaje się konwenansom. Myślę, że zaistniał w modzie dzięki całkiem nowemu spojrzeniu na nią. Przeniósł to, czym żyje, co go interesuje do swych szalonych i doskonałych ubiorów, czyli streetwear i grunge. Niejeden mężczyzna oraz kobieta mogliby brać z niego przykład, gdyby chcieli, a bali się rozchmurzyć swe życie poprzez zmianę pracy, a nawet branży. Robert Kupisz jest potwierdzeniem, że nie trzeba się bać pozytywnego kopa, który obróci nasze życie być może do góry nogami. Ale będzie to coś, na co czekaliśmy i o czym marzyliśmy. Jego marka jak i On sam dla mnie jest czymś więcej, niż tylko zainteresowaniem poprzez modę, ale także odwagą i pozytywnym przykładem.

Czy posiadasz inne pasje prócz mody? Jakie?

Oczywiście 🙂 Uwielbiam wszystkie zwierzaki i staram się im pomagać. Uważam, że należy im się godne życie, dlatego mój styl życia to weganizm. Ukazuję więc na blogu ubiór, buty i dodatki, które nie zawierają produktów odzwierzęcych, takich jak np. skóra. Ale zdecydowanie moje serce skradły koty <3 W domu mieszkają ze mną cztery kocurki—Puszek, Miluś, Bambuś i Migotek. Wszystkie po przejściach. Jedne mam od małego kociątka, inne same znalazły do mnie drogę i wybrały na opiekunkę. Kilka kotków, które mieszkały ze mną, już niestety nie żyje. Mam także od wielu lat pod opieką koty na jednym z poznańskich cmentarzy. Dokarmiam je codziennie, sterylizuję i leczę, jeśli zajdzie taka potrzeba. Był też czas, gdy grając na flecie na cmentarzu, zbierałam fundusze na cmentarne kotki, które siedziały przy mnie na poduszkach i dotrzymywały mi towarzystwa. Teraz niestety nie zawsze można mnie spotkać grywającą, ale gdy tylko czas pozwala, robię to z chęcią. Dzięki temu zajęciu poznałam wielu wartościowych ludzi, którzy odwiedzali cmentarz. Wylałam także niejedną łzę nie tylko za zmarłych, ale także nad historią życia osób, które czasami lubiły zatrzymać się i zwierzyć się mi ze swoich przeżyć. A takie rozmowy wzbogacają i zachęcają do przemyśleń nad swoim życiem.

Co jest Twoim największym marzeniem?

Hmm… Marzenia, to bardziej osobista sprawa, skryta na dnie serca. Ale ok, podzielę się tym. Moim marzeniem jest, aby każde stworzenie, czyli i ludzie i zwierzęta mieli godne życie aż do naturalnej śmierci. Niejedni pomyślą, że to utopia, ale ja wierzę z całego serca, że nadejdzie taki dzień, kiedy to nastąpi. Nikt nie ma prawa zabijać innych. To rozległy temat, ale chętnie o nim rozmawiam z innymi. Jeśli chodzi o moją osobę, to nie chciałabym być nigdy samotna. Przez wiele lat byłam sama. To był ciężki okres w moim życiu. Wszyscy ludzie powinni być szczęśliwi, a szczęście daje też dzielenie życia z inną osobą. Nawet Ci, którzy mówią, że chcą być sami, to chyba nie do końca tak jest. Może sparzyli się na kimś w związku, ktoś zrobił im krzywdę, dlatego wolą więcej nie ryzykować. W głębi naszych serc jest marznie o drugiej połowie. Nie rezygnujemy z tego marzenia kochani dlatego, że raz czy nawet kilka razy się nie udało. Z pewnością dla każdego z nas jest przypisana druga połówka. Rozejrzycie się wokół siebie. Może szczęście jest bliżej, niż sobie wyobrażacie.

Gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Nie wybiegam zbytnio naprzód. Staram się skupić na dniu dzisiejszym, na obecnej chwili, aby wykonać dobrze jakieś zadanie lub po prostu porozmawiać z przyjaciółmi. Nie znaczy to, że nie zakładam sobie jakiś celów w życiu. Inaczej bym nie rozpoczęła na przykład blogować. To było moje marzenie, które realizuję. Wyobraźnia może płatać figle w stosunku do rzeczywistości i możemy się rozczarować, że za kilka lat nie byliśmy jeszcze na wycieczce dookoła świata lub nie mamy wielkiego domu z basenem, co według mnie i tak nie jest najważniejsze. Żadna minuta życia nie powtórzy się. Dlatego wykorzystuję ją do maksimum, aby jej nie zmarnować. Nuda nie jest wpisana w mój scenariusz. Myślę, że za pięć lat w moje życie także nie zakradnie się marazm i będę nadal cieszyć się życiem. Bo radość z małych rzeczy składa się na wielkie szczęście.

Z całego serca dziękuję za pierwszy wywiad dla Blogilly, a także za szczere i wyczerpujące odpowiedzi. Jesteś niesamowitą blogerką i kobietą! Życzę Ci wielu sukcesów. Liczę na to, że kiedyś spotkamy się na jednej z edycji naszych spotkań.

Również dziękuję za zaproszenie do wywiadu. Zadałaś mi bardzo ciekawe pytania. Starałam się odpowiedzieć na nie tak, jak mi dyktowało serducho. Podobnie jak Ty mam nadzieję, że kiedyś będzie nam dane spotkać się w twarzą w twarz. Pozdrawiam Cię i całą społeczność Blogilly.